Czuję potrzebę napisania artykułu o moim stanowisku co do ewangelizacji.
Po pierwsze: bezkompromisowość co do fałszywych nauczań. Bardzo mnie denerwuje gdy widzę chrześcijan, którzy chcą przemycić ewangelię za pomocą sztuczek takich jak cytowanie papieża, aby zachęcić katolików do lektury danej strony internetowej. Papież głosi fałszywą ewangelię, a jeśli używamy jego osoby do zachęcenia ludzi do ewangelii, ludzie pomyślą, że my nie nauczamy niczego innego. Jest to wielkie anty-świadectwo dla świata. Jeśli Bóg działa w poszukującym człowieku, to nie musimy Go wyręczać przez propagowanie fałszywych nauczań.
Drugą sprawą jaka jest ważna jeśli chcemy by ludzie przychodzili do Chrystusa jest pokora. Gdy Bóg zaczyna działać, ludzie muszą polegać tylko na Nim, a nie dumnie ufać w siebie. Nie możemy nic zrobić, jesteśmy bezradni, dopóki tego sobie nie uświadomimy, nie mamy co marzyć o Bożym działaniu poprzez nas. Pokorna modlitwa może zdziałać wiele.
Polska potrzebuje przebudzenia duchowego, ale nie nastąpi to poprzez charyzmatyczne porywy, czy przez bratanie się z katolicyzmem w ekumenii. Może to nastąpić tylko gdy zaczniemy w duchu i prawdzie wywyższać Chrystusa, jeśli będziemy żyć na Jego chwałę i przemieni On nasze serca byśmy z niewinnym sercem i czystymi rękoma zanosili Mu miłe ofiary naszej służby. Tylko wtedy Bóg będzie przez nas uwielbiony i poczujemy Jego obecność.